poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział pierwszy.

Samobójca to nie tchórz, ale też nie najodważniejszy człowiek. Samobójca to człowiek zagubiony, który zaznał cierpienia.

Czas od tamtej chwili dłużył mi się niemiłosiernie.  Nie umiałam zapomnieć o tym co zrobił mi ojciec. Nie uciekłam z domu. Dlaczego? Bałam się. Nie dałabym sobie rady, oprócz ojca nie mam nikogo. Wyszłam ze szkoły z ponurą miną. Zawsze tak wyglądałam opuszczając znienawidzony budynek. Nie chciałam iść do domu. Na dziś miałam zaplanowane co innego. Szłam w pewne miejsce. Gdzieś, gdzie chciałam znaleźć się już od dawna.



*** 

- Wojtek! Rusz dupę! Nie mamy całego dnia. 
- No chwilę! 
- Czasem zachowujesz się gorzej niż kobieta. 
- I co z tego? - spytał wychodząc z łazienki. 
- Chodź już i mnie nie denerwuj.- powiedziałem wychodząc z domu przyjaciela. Od kiedy mieszkałem w Anglii i grałem dla Manchesteru wszystko się zmieniło. Wszystko. Szczerze to tylko narzeczona została ta sama. Z Anią jestem już ładnych parę lat. Jak w każdym związku są wzloty i upadki, ale tych drugich na szczęście jest mniej. Jesteśmy na prawdę zgraną parą. Podeszliśmy z Wojtkiem do windy. Zjechaliśmy na sam dół prosto do garażu. Szczęsny otworzył samochód i oby dwoje wsiedliśmy do środka. Wojtek prowadził. Mieliśmy farta bo akurat ktoś wyjeżdżał i zostawił otwarte drzwi. Po godzinie drogi zacząłem się po prostu nudzić.
- Wojtek! Dokąd ty mnie wieziesz?- spytałem rozgoryczony.
- Lewuś, spokojnie. Jeszcze chwila.
- Szczęsny do cholery!
- No już dobrze. Do Londynu.
- Po co?- spytałem niepewnie. Kto jak kto, ale Wojtek był nie przewidywalny.
- No, zabieram cię na melanż.
- Teraz?
- Nie kurde, za rok.
Pokręciłem głową z niedowierzaniem. Ten to zawsze musiał coś wymyślić. Szczęsny zaparkował przed jednym z Londyńskich klubów. Wysiedliśmy i udaliśmy się do klubu.

                      *** 

Szłam jakimś mostem, nie bardzo wiedząc co się dzieje. Łzy zakrywały mi widok. Oparłam się o barierkę i patrzyłam na rzekę. Taka piękna, taka zimna, taka okrutna. W jednej chwili mogła zabić. I właśnie tego w tym momencie pragnęłam. Przeszłam barierkę i złapałam się rękami za nią. Głośno westchnęłam i spojrzałam w morską toń. 

*** 


- Wojtek. Zatrzymaj samochód.
- Po co? 
- Tam na moście.- stała tam kobieta. 
- O kurwa.- krzyknął Wojtek zatrzymując samochód. 
Szybko wysiedliśmy i podbiegliśmy do kobiety. 
- Nie rób tego.- powiedział łagodnie Wojtek. Od tej strony go nie znałem. 
- Zostawcie mnie do jasnej cholery!- wrzasnęła. 
- Nie.- powiedziałem przytrzymując jej rękę. 
- Puść mnie! 
- Nie. 
- Zostaw mnie! Nie chcę żyć!- wrzasnęła szamotając się. 
Wzięliśmy ją razem z Wojtkiem na ręce i przenieśliśmy przez barierkę. Szczęsny prawie siłą wepchnął ją do samochodu.Siedziała z tyłu z naburmuszoną miną patrząc na nas jakby chciała żebyśmy zmarli. 


niedziela, 26 maja 2013

Prolog

Bezradność, rozpacz, ból i strach to adwokaci obdarzeni wyjątkową mocą przekonywania.” 

Dzisiejszy dzień był jak każdy. Pusty, nijaki, szary, bez wyrazu. Błąkałam się po ulicach Londynu bez wyraźnej chęci udania się w jakieś konkretne miejsce. Po prostu nie miałam ochoty wrócić do domu. Moje życie domowe mnie przytłaczało. Bałam się wracać. W domu nie było pięknie. Nie miałam idealnego życia jakie ma większość ludzi. Matka od pięciu lat nie żyje, a ojciec obwinia mnie za jej śmierć. Pije na umór, nienawidzi mnie.To co muszę przeżywać codziennie jest istnym koszmarem. Potrząsnęłam głową i przeszłam przez ulicę. Szłam w kierunku domu. W końcu kiedyś musiałam tam wrócić i wypadło na tą godzinę. Weszłam po schodach na górę i usłyszałam głosy. Nie był sam. Starałam się cicho przejść niezauważona, ale nie wyszło. Zauważył mnie.
- Melanie, chodź tutaj.Grzecznie wykonałam polecenie i poszłam do salonu w którym siedział ojciec z kolegami. Ewidentnie trzeźwi nie byli.
- No niezła.- Powiedział mężczyzna średniego wzrostu bez 3 przednich zębów.- Dam za nią dwie stówy.
- Ja dam trzy.- Powiedział trzeci patrząc na mnie jak na zwierzę, które chce zakatować.
- Ja dam pięć.- Odparł czwarty wyjmując z kieszeni portfel. Wyjął z niego pieniądze, które podał ojcu. Następnie pociągnął mnie za rękę w stronę mojej sypialni. 

Bohaterowie.



Melanie Riddle.
Dziewczyna, której słowo problem jest naprawdę znajome. Nie ma idealnego życia jak wszyscy myślą. Jest osobą z milionem problemów, których rozwiązać nie umie.

Robert Lewandowski.
Piłkarz Manchesteru United. Ten chłopak nie ma żadnych problemów. Jest słynnym piłkarzem, dużo zarabia, ma idealną narzeczoną i piękny dom. Czego więcej chcieć od życia?

Wojciech Szczęsny.
Opis jak wyżej tylko klub się różni. On gra dla Arsenalu Londyn. No tak przyjaźnią się.